Założyć firmę. Jak to łatwo powiedzieć…

biznesmen1Założyć własną firmę w obecnych czasach jest prosto. W jeden dzień, przy jednym okienku, przez internet. Powiedziałabym, że nawet zbyt prosto i łatwo. Kiedyś przedsiębiorca musiał się nachodzić. Potrzebował wiele czasu, serca, motywacji i determinacji aby doprowadzić tą skomplikowaną wówczas procedurę do szczęśliwego zakończenia.

 

A serce, czas, determinacja i motywacja jest przedsiębiorcy bardzo potrzebna. Nie tylko podczas zakładania firmy ale potem nawet bardziej.

 

Spotykam wielu młodych przedsiębiorców, którzy są na początku swojej drogi w rozwoju firmy. Na początku, to wcale nie znaczy w pierwszych miesiącach. Niektórzy nawet po dwóch latach są wciąż na początku drogi. Często jestem proszona o radę, mentoring, inspirację i zauważam pewien powtarzający się schemat.

 

 

Założenie firmy przychodzi łatwo. Jest świetny pomysł, nie raz nawet genialny, przedsiębiorca jest pełen zaangażowania, werwy i wiary. Wchodzi w biznes z całą swoją energią i sercem. Jest zmotywowany jak nie wiem co i zdeterminowany jak wariat. Zakochany od pierwszego wejrzenia. Firma rusza. Zaczyna się dziać. Pierwsze projekty, pierwsi klienci, pierwsze zlecenia. Coś tam zafakturujemy, coś sprzedamy. Pomagają nam znajomi. Ktoś coś od nas kupi, ktoś nas komuś poleci, ktoś o nas szepnie tu i tam. Znajoma zrobi księgowość, kolega stronkę, kumpelka pomoże z dystrybucją ulotek. Kuzynka wrzuci zajawkę na swoim blogu. Wszyscy bliżsi i dalsi znajomi polubią nas na fejsie. Wtedy też dużo inwestujemy, bo przecież wiemy, że inwestować trzeba. Porządne biuro, bo klienci będą do nas przychodzić. Profesjonalna stronka, a na niej zdjęcia z prawdziwymi modelkami, wszystko za kupę kasy. Kupujemy promowanie profili w mediach społecznościowych, wydajemy na pozycjonowanie stronki w googlach, ewentualnie na stoisko czy witrynę w hipermarkecie. Może nawet jakieś akcje PR. Najczęściej robi się wszystko na raz, bo inni przecież też tak robią i trzeba zrobić „szum”. Dokładamy do biznesu i jest to ok, bo to czas dokładania.

 

Mija rok, a potem drugi. I fala powoli się przełamuje. Klientów coraz mniej zamiast coraz więcej. Wszystkie kontakty od znajomych i znajomych znajomych już wykorzystane. Setki like’ów nie dają żadnej sprzedaży, a statystyki oglądalności strony lecą na łeb na szyję. Coraz gorzej z kasą, wierzyciele zaczynają wydzwaniać wieczorami. Sprzedaż spada, zamówień brak, nowych klientów też. Starzy gdzieś zniknęli i na dodatek nie zapłacili.

Co się stało? Co poszło nie tak?

Przecież wszystko robiliśmy jak należy. Siedzimy w tym od lat. Znamy się na tym. W poprzedniej firmie to my wszystko ciągnęliśmy. Pomysł jest zajefajny i stronka też. Wszystko jak należy. Więc co poszło nie tak? O co chodzi?

 

Nie trzeba być super zdolnym ani inteligentnym aby znaleźć odpowiedzi na te pytania. Przecież to jasne!

Wspólnik / wspólniczka mnie oszukała.

Klienci są nielojalni.

Kontrahent mnie wykiwał.

Klient nie zapłacił.

Administrator strony schrzanił robotę.

Modelki były zbyt grube.

Pracownik zrobił bałagan.

I tak dalej, i tak dalej. Powodów jest wiele. A jeden najważniejszy i podnoszony przez wszystkich:

Kasy za mało na dalsze inwestycje.

 

Pojawia się zniechęcenie, spada motywacja takiego przedsiębiorcy. Zaczyna brakować serca, energii i zaangażowania u przedsiębiorcy. Jeżeli nadal do tej pory jednocześnie pracował na etacie to niestety cały własny biznes zaczyna upadać.

 

Znasz ten scenariusz? Ja widziałam i słyszałam ich wiele.

 

Nie wyszło, bo (powtórzę jeszcze raz, to bardzo często wymieniane powody):

 

Wspólnik / wspólniczka oszukała.

Klienci są nielojalni.

Kontrahent wykiwał.

Klient nie zapłacił.

Administrator strony schrzanił robotę.

Modelki były zbyt grube.

Pracownik narobił bałaganu.

Kasy za mało.

Czasy są ciężkie.

Kryzys na rynku.

Konkurencja silna i nieuczciwa.

Itp., itp.

 

Mam złą wiadomość:

 

Wszystkie wyżej wymienione powody i inne im podobne, to g…o prawda!

 

Niestety nie osiągniesz sukcesu w prowadzeniu własnej firmy, nie poprowadzisz jej dalej, nie rozwiniesz jeżeli będziesz szukał przyczyn jakiekolwiek porażki na zewnątrz siebie. Niestety. Ty jesteś sprawcą wszelkiego dobra i wszelkiego zła jakie Twoją założoną firmę spotyka.

 

Wspólnik oszukał? Sam sobie go wybrałeś. Nikt Ci rewolweru do głowy nie przykładał.

Klienci są nielojalni? Oczywiście, że tak! Nie ma dobrych klientów? Tak to jest z klientami jeżeli nie dobierze się właściwie oferty wartości i produktu do właściwego segmentu klienta. Nie zrobisz tego jeżeli go dobrze nie zdefiniujesz. I produktu wraz z wartościami jakie on niesie, i klienta. Poza tym on, ten klient, sam do Ciebie nie przyjdzie, choćbyś miał najlepszy, najwspanialszy pomysł.

Kontrahent Cię wykiwał. A kto go sobie wybrał? Kto zgadzał się na niekorzystne warunki? Kto „poszedł za falą” zamiast to dobrze przemyśleć? Nie trzeba brać każdego deal’u. Nie trzeba brać każdej fali i robić „biznesu” z każdym bo jest świetna okazja.

Klient nie zapłacił? Klienci tak mają, prowadząc biznes w tym kraju należy to brać pod uwagę jak to, że od czasu do czasu pada deszcz.

Ktoś nawalił ze stronką. A jak robiłeś wybór administratora? Czy to był może przypadkiem stary, dobry znajomy? Czy przeprowadziłeś porządna selekcję spośród kilku ofert różnych firm?

Modelki były za grube? A sprzedajesz ubrania kobietom o wymiarach jakie nie istnieją w rzeczywistości? Bo jeżeli chcesz sprzedawać ubrania tylko modelkom, to proszę bardzo ale jeżeli normalnym, przeciętnym kobietom, to chyba lepiej jeżeli modelki będą za grube.

Chaos i bałagan sam z pewnością produkujesz. Zbyt wiele w zbyt krótkim czasie. Brak spójności działań, brak strategii a nawet jeżeli jest, to i tak nikt się jej nie trzyma, bo właśnie „wskoczyła świetna okazja”. Przekazy są niedostosowane do klienta itd., itd.

 

Kasy zabrakło? A kto nią zarządzał? Kto zadbał o to, żeby była? Kto przeinwestował nie licząc się z kosztami? Kto sprzedawał po zbyt niskiej cenie? To jaki zrobisz biznesplan, jak będziesz nim zarządzać zależy jedynie od Ciebie. Wierz mi, że z takim podejściem to nawet miliardy by nie wystarczyły. To byłaby tylko kwestia czasu.

 

Konkurencja silna? Oczywiście, że tak. Zawsze jest jakaś konkurencja i jeżeli Ty zaczynasz na rynku to jesteś ten najsłabszy. Czy przemyślałeś Swoją przewagę konkurencyjną? Wiesz czym chcesz się wyróżnić? Przyjrzałeś się konkurencji? Wiesz kim są i z jakiego powodu klienci od nich kupują?

 

I tak dalej, i tak dalej. Niewiele jest takich niesprzyjających okoliczności zewnętrznych, które mogłyby doprowadzić firmę do upadku, a my nie mieć na nie wpływu. Firmy japońskie zabezpieczają się na wypadek trzęsień ziemi. Firmy polskie powinny zabezpieczać się na wypadek niepłacących klientów albo przynajmniej liczyć się z tym, że tak się może wydarzyć.

 

Nie pociągniesz Swojej firmy jeżeli nie zweryfikujesz Swoich działań. Jeżeli nie będziesz się uczył na własnych błędach, jeżeli nie weźmiesz za to pełnej odpowiedzialności. I za sukcesy i za porażki. Nigdy nie jest tak, że zawsze jest się na fali. Każda firma przeżywa wzloty i upadki, przechodzi kryzysy, ma miesiące prosperity i te znacznie gorsze. Każda fala się przełamie. Ważne jest czy masz w Sobie wystarczająco dużo motywacji, serca, zaangażowania aby przeprowadzić własną firmę przez ten ciężki okres. Wystarczy Ci siły aby zmierzyć się z własnym błędem, niekompetencją lub niewiedzą? Jeżeli tak, to zapraszam do lektury tego bloga. Zachęcam do dalszej pracy i do pokonania tych początkowych trudności.

 

A o tym jak to zrobić napiszę następnym razem.

Powodzenia,

Kasia