Co trzeba mieć, żeby założyć firmę odnoszącą sukcesy?

1. Pieniądze

I tak i nie. Prawda jest taka, że każde pieniądze zainwestowane w firmę można zaprzepaścić. Nie ma takiej kwoty, która gwarantowałaby sukces.
Wokół pieniędzy narosło wiele mitów. Jeden z nich mówi, że trzeba dużo zainwestować aby odnieść sukces w biznesie. Bez inwestycji nic nie wyjdzie. Widziałam wystarczająco dużo przedsięwzięć, w które zainwestowano spore pieniądze, a które nie wyszły i stały się spektakularną porażką, żeby już w to nie wierzyć.

 
Drugi, często powtarzany mit na temat pieniędzy to taki, że firmy upadają przez brak finansowania. Prawda jest taka, że przedsiębiorcy najczęściej w ten sposób usprawiedliwiają własne zaniedbania, brak kompetencji, lenistwo i wiele, wiele innych własnych słabości, do których nie chcą się przyznać, a które doprowadzają firmy do upadku.

 
Zgadza się, że w firmę trzeba coś zainwestować lub na początku liczyć się z małym lub nawet bardzo małym zarobkiem. Wszystko zależy od branży i rodzaju przedsiębiorstwa. Jednak nie można się oszukiwać. Pieniądze nie załatwią za nas wszystkiego. Jak również nie są jedyną przyczyną porażki. Nie nadawajmy im mocy, których nie mają. Pieniądze niczego za przedsiębiorcę nie załatwią. Już pisałam na tym blogu, że są jedynie zasobem, jednym z wielu jakie istnieją czy są potrzebne w firmie. Są narzędziem dla przedsiębiorcy, dzięki któremu ma on rozwijać działalność. Nie mają mocy magicznej ani czarodziejskiej i nie załatwią wszystkiego.

 

2. Wiedza fachowa

Panuje takie przekonanie, że budując własną firmę trzeba być wybitnym fachowcem w danej dziedzinie. Znowu: I tak i nie. Oczywiście, że trzeba się znać na tym czym nasza firma ma się zajmować. Tylko czy na pewno wiedza ta ma być wiedzą specjalistyczną i bardzo fachową? Czy raczej powinna dotyczyć branży, rynku, ekonomii, podstaw prawa, wiedzy menadżerskiej, technik sprzedaży?
Wiedza fachowa dla właściciela firmy nie jest porównywalna z wiedzą fachową pracowników. Część kompetencji w firmie jest oddana pracownikom, którzy mogą się wyspecjalizować.

 

Wiedza fachowa, która jest potrzebna właścicielowi firmy, do tego aby osiągnęła ona sukces, mieści się w wielu obszarach i prawdopodobnie w żadnym nie będzie na wysokim stopniu specjalizacji. Musimy oderwać się od myślenia, że mamy wiedzieć więcej niż nasi pracownicy i musimy znać się na wszystkim. Nie ma takiej możliwości. Przedsiębiorcy potrzebne są kompetencje rynkowe, sprzedażowe, finansowe, menadżerskie, prawne i wiele, wiele innych w zależności od specyfiki firmy. Sama, tak zwana wiedza fachowa to za mało. Być może na sam początek istnienia firmy wystarczy, ale potem szybko należy uczyć się i pozyskiwać nowe kompetencje.
Niedawno usłyszałam jak jeden z moich handlowców powiedział, że „Kasia się nie zna na tym produkcie”. To był dla mnie komplement. Pewnie, że się nie znam na naszych produktach. To byłoby dziwne, gdyby mając 160 grup produktowych w ofercie firmy, jej szef by się na nich znał! To nie jest moją kompetencją. Gdyby mi zarzucono, że się nie znam na prowadzeniu firmy, wtedy mogłabym się martwić. Gdybym zaniedbaniami w zakresie prawa lub rachunkowości narażała ją na szkody, to byłby powód do krytyki.

 

Nie mam fachowej wiedzy na temat produktów, nie znam w szczegółach przepisów prawa pracy, nie potrafiłabym sporządzić sprawozdania finansowego z informacji zawartych w księgach rachunkowych, prawdopodobnie miałabym obecnie kłopot z wystawieniem prostej faktury. Za to posiadam ogólną wiedzę w każdym z tych zakresów. Wiem jakie obowiązki na nas ciążą jako pracodawcy, wiem, jak czytać sprawozdania finansowe aby właściwie ocenić sytuację własnej firmy. Wiem jak rentowne są nasze produkty, potrafię szybko analizować dane sprzedażowe i magazynowe. Potrafię nadać kierunek i wizję marketingowi swojej firmy. Prawdopodobnie nie umiałabym takiej wizji zrealizować.

 

3. Zaangażowanie

Tutaj nie ma żadnego „i tak i nie”. Zaangażowanie we własną firmę, drogi przedsiębiorco musi być i tyle! I to na 200%. Nie da się stworzyć, rozwinąć z sukcesem przedsiębiorstwa robiąc to z zaangażowaniem na „pół gwizdka”, „przy okazji” lub „tak na boku”. Chcesz sukcesu, chcesz być poważnym przedsiębiorcą? Zaangażuj się w to. Poświęć tej firmie czas, uwagę, serce.
Kiedyś, na kongresie czy konferencji wspierania przedsiębiorczości jakaś uczestniczka zapytała mnie, czy to prawda, że jak się założy własną firmę, to trzeba ciężko pracować? Spędzać w niej kilka lub kilkanaście godzin, myśleć o niej, wkładać w to serce i energię? Bo ona by tak nie chciała, bo już wkładała serce w korporację i teraz by chciała już mniej. Chce się poświęcić rodzinie i swojemu rozwojowi osobistemu. I jeszcze dużo książek czytać by chciała, bo lubi. No przepraszam bardzo, ale wymiękłam.

 
Mała firma nie osiągnie sukcesu jeżeli jej właściciel nie zaangażuje się w nią, nie poświęci jej swojego czasu, energii i serca. Nikt tego za nas nie zrobi. Nikt nas nie zmotywuje. Nie ma szefa, który by pogonił do roboty lub zwolnił z obowiązku. Jak nie ma pełnego zaangażowania to sukcesu nie będzie, za to porażka pełna.

 

4. Wiara

A kto miałby w taką firmę wierzyć bardziej niż jej właściciel? Niezwykle często spotykam się z takimi wypowiedziami:

Sam nie wiem czy mój pomysł zaskoczy,

A jak myślisz?,

Czy coś takiego to w ogóle ma szanse?,

Chciałabym/chciałbym ale nie wiem czy to się uda,

Staram się, ale to wszystko jest takie trudne/wymagające/niepewne.

Jeżeli przychodzą do głowy takie wątpliwości, no to niestety dobrze nie jest. Tym się różni właściciel firmy od pracownika najemnego. Nikt nas nie motywuje, nikt nie zadba o dobre samopoczucie, nie zaszczepi wiary i nadziei, nie poklepie po plecach. Nie potrafisz działać bez osoby z zewnątrz, potrzebujesz kogoś, kto będzie popychał do przodu i zaszczepiał wiarę i dawał motywację? Lepiej zastanów się, czy to jest droga dla ciebie.
Jeżeli nie wierzysz w Swoją firmę, Swój produkt, Swoich pracowników, to rynek też w nich nie uwierzy. Twoja wiara i twoje zaangażowanie szybciej poniosą firmę niż tysiące zainwestowanych złotówek.

 

5. Pokora

Umiejętność znoszenia porażek, przyjęcie przegranej, radzenie sobie z krytyką i z zazdrością, świadomość, że co zostało nam dane może w każdej chwili zostać odebrane, umiejętność właściwej oceny własnych możliwości, nie wywyższanie się, nie demonizowanie własnych sukcesów. Och jakie to czasami trudne! Przyjmowanie kłopotów i nieoczekiwanych prezentów od losu z tym samym zrozumieniem. Godzenie się z nimi jako częścią działalności. Raz na wozie, a raz pod wozem, tak mówiły nasze babki i nic się nie zmieniło. Dlaczego pomstujemy do nieba kiedy spotyka nas trudność, a przyjemne niespodzianki przyjmujemy jako coś należnego i oczywistego? Ty zawsze jesteś ojcem sukcesu ale porażka to cudze dziecko?

 
A czy naprawdę musimy wszystkim chwalić się na fejsie? A jeżeli już to utratą klienta też się pochwalisz?
W branży pisarskiej, która trochę jest mi znana, większość autorów chwali się na swoich profilach pozytywnymi opiniami ich książek. Bardzo nieliczni zamieszczają również te negatywne. Wyjątkowi nie robią ani tego ani tego.
Może czasami warto zdefiniować sobie pojęcie sukcesu. Jeżeli sukces rozumiany jest miarą tego czym możemy się pochwalić na fejsie to są na to łatwiejsze sposoby niż zakładanie firmy.

 

6. Chęć nauki

Będąc przedsiębiorcą trzeba się ciągle uczyć. Uczyć się wiedzy teoretycznej, zarządzania, marketingu, technik sprzedaży, budowania strategii, uczyć się finansów, prawa (w tym prawa pracy, ordynacji podatkowej, ochrony danych osobowych, cywilnego i wielu, wielu innych), kadr i HR-ów. Trzeba umieć uczyć się na błędach, z każdej porażki wyciągać wnioski, zmieniać swoje punkty widzenia, analizować, przyglądać się sytuacjom, zbierać, gromadzić doświadczenia i odrabiać „prace domowe” jakie zadaje los. Otwarty, chłonny umysł, świadomość, że zawsze możemy się mylić, umiejętność dostrzegania, przyswajania nowej wiedzy i jeszcze na dodatek czerpanie z tego radości – to klucze do sukcesu.

 
Ostatnio zadałam pytanie finansiście, a ten popatrzył na mnie najpierw z zadziwieniem, a potem z podziwem i powiedział, że takie pytania to już w wyższej półki zarządzania finansami. Ależ byłam z siebie dumna! Cała pokora poszła wtedy precz. Skończyłam medycynę. Nie miałam pojęcia o finansach. Wszystkiego musiałam się nauczyć od nowa. Wiedza jaką przekazuję na tym blogu jest zdobytą przeze mnie przez ostatnie 20 lat. Nie przepisana z podręczników. Na dodatek wiedza ta jest poparta doświadczeniem w realu, na prawdziwym rynku, na własnej firmie. Przedsiębiorczości uczę się już 20 lat i nie przestaję. I każdego dnia zaskakuje mnie własna niekompetencja. Każdego dnia, z książek, artykułów, od spotykanych ludzi dowiaduję się czegoś nowego.

 
Chęć do uczenia się jest bardzo mocno powiązana z pokorą i umiejętnością realnej, rzetelnej oceny własnych możliwości. Nie nauczymy się jeżeli nie dostrzeżemy braków kompetencji. Nawet jeżeli ktoś będzie nam te nauki wkładał do głowy szuflą i opłaci najdroższe studia MBA w Warszawie. Trzeba pokory, żeby powiedzieć sobie, nie umiem, nie potrafię, głupia jestem. Trzeba dużo chęci i motywacji, żeby ciągle się uczyć.
W obecnych czasach jesteśmy szczęściarzami. Wiedza jest wszędzie, dostępna na wyciągnięcie ręki. Nic tylko brać i się uczyć.

 

7. Odpowiedzialność

Tylko Ty, Ty jeden, jesteś odpowiedzialny na sukces i porażkę Twojej firmy.

Jak często słyszymy:

Nie udało się, bo pieniędzy było za mało,

Firma padła, bo konkurencja ją wykończyła,

Wspólnik oszukał,

Pracownicy byli leniwi i źle pracowali,

Kontrakt mi wypadł,

Klient zrezygnował w ostatniej chwili

Jak rzadko słyszymy:

Nie umieliśmy zarządzać finansami, „

Nie potrafiliśmy zbudować przewagi konkurencyjnej na rynku,

Nie ustaliłam ze wspólnikiem zasad naszej współpracy/ zaufałam swojej niewłaściwej ocenie wspólnika,

Źle dobrałam pracowników na kluczowe stanowiska,

Nie zadbaliśmy o klienta na tyle, żeby przedłużył z nami kontrakt,

Zawiódł nasz proces sprzedaży.

Przeniesienie punktu kontroli z zewnątrz do wewnątrz, branie odpowiedzialności za to co się dzieje w firmie zmienia wszystko. Odpowiedzialność jest pełna pokory, umożliwia wyciąganie właściwych wniosków na przyszłość, czyli takich, które umożliwiają naukę i zmiany w postępowaniu korygujące błędy. Nie masz wpływu na to co zrobi twój klient, ale zawsze masz wpływ na to jak prowadzisz proces sprzedaży czy negocjacje. Nie masz wpływu na to co robi konkurencja. Praktycznie, na zdrowym rynku, nikt nie ma na to wpływu. Za to możesz odpowiednio reagować, korygować, działać. Przeniesienie punktu kontroli na siebie i własną firmę znacznie zwiększa jej szanse rynkowe.

 

Często trudno jest spojrzeć prawdzie w oczy. Przyznać się do własnej niemocy, niekompetencji, braku serca, zapału, czy chęci poświęcenia czasu. Jeżeli, drogi przedsiębiorco wątpisz w swoje przedsięwzięcie, szukasz na zewnątrz kogoś, kto cię będzie motywował, zaszczepiał wiarę i podnosił zaangażowanie, to zastanów się, czy stać cię na zmarnowanie pieniędzy, które zainwestujesz. A jeżeli jeszcze na dodatek swoimi niepowodzeniami obarczasz te biedne pieniądze, ewentualnie konkurentów i wspólników, to lepiej wycofaj się z pomysłu, bo masz wielkie szanse na to, że Twoja firma znajdzie się w gronie tych, które wkrótce padną.

 
Jeżeli jednak masz w sobie dużo energii i zaangażowania. Masz serce i chcesz się poświęcić w całości Swojej firmie. Jeżeli jesteś mocno, wewnętrznie zmotywowany, chętny i otwarty do nauki, a na dodatek masz świadomość, że jedyną osobą i jedynym czynnikiem odpowiedzialnym za Twój sukces jesteś Ty Sam, to bez względu na to ile będziesz mieć pieniędzy, Twoja firma rozwinie się i wcześniej czy później osiągniesz swoje zamierzenia i wymarzony sukces. Po prostu jesteś na niego skazany!

 

Kasia

  • Ciekawy wpis, niestety u młodych przedsiębiorców, najgorzej chyba jest w pokorą 🙂

  • Bardzo dobry wpis i temat! Według nas to są faktycznie cechy, które należy posiadać, choć jesteśmy zdania, że można je w sobie także wypracować 🙂