Sukces – III Polish Businesswoman Congress

Dzisiejszy wpis jest nietypowy. A raczej typowy dla gatunku pisarskiego jakim jest blog, a nietypowy dla tego bloga.
Właśnie zakończył się III Polish Businesswoman Congress w Warszawie i miałam możliwość uczestniczyć w jednym z paneli obok wspaniałych i inspirujących kobiet.

DSC_0604

Zawsze takie okazje są dla mnie dobrą lekcją i szansą na nauczenie się czegoś, czy spojrzenie z innego punktu widzenia. Spotkania z innymi przedsiębiorcami, rozmowa, obserwacja są dla mnie bezcenne. Bezcenne jest to czego uczę się i czego dowiaduję dzięki nim. Czasami trzeba przeczytać całą książkę dla jednego zdania, obejrzeć długi film dla jednej sceny, czy uczestniczyć w takim wydarzeniu jak taki kongres dla jednej lub dwu myśli.
U mnie wczoraj podczas pobytu na Businesswoman Congress tych ważnych myśli pojawiło się dużo więcej niż dwie.
Napawa optymizmem fakt jak wiele osób siedziało na widowni. Drugie tyle pań spacerowało pomiędzy stoiskami na sali wystawowej. Cieszy przedsiębiorczość kobiet. Wiele z nich reklamowało swoje firmy czy produkty z bardzo różnych branż. Były wyroby artystyczne i przemysłowe, były kosmetyki, bielizna, ubrania, hotele i inne miejsca wypoczynku. Również książki i muzycy. Porady prawne, finansowe i konsultingowe. Pełen przegląd przemysłu i usług.

 

Martwi z kolei to, że mała i średnia przedsiębiorczość nadal jest traktowana w naszym kraju po macoszemu. Hołubi się wielkie koncerny i olbrzymie korporacje, a to nie one wytwarzają większość naszego Produktu Krajowego. To nie one! Nie górnicy, nie rolnicy ani inne grupy zawodowe. Tylko ci mali, drobni przedsiębiorcy. Między innymi te dziewczyny prezentujące przez dwa dni z dumą swoje produkty i towary, czy zachwalające usługi. Tacy jak Ty i ja. To my nakręcamy naszą gospodarkę i mało kto to docenia. Nie mamy czasu na protesty pod Sejmem, nie stać nas na udziały w stowarzyszeniach czy organizacjach lobbujących i wspierających przedsiębiorczość. W wyniku czego wspierani są jedynie ci najwięksi. No cóż, jak to mówią, bogatemu wszystko wolno. A ty, mały przedsiębiorco goń dzień za dniem aby uciułać swój sukces.
Bo sukces w biznesie nigdy nie jest spektakularny. Nie pojawia się jednego dnia. To nie jest tak jakby otrzymać Oskara, czy chociaż Fryderyka. Nikt nie powiesi sobie na ścianie platynowej płyty z powodu sprzedanych stu tysięcy produktów. Sukces w biznesie to efekt, na który pracuje się każdego dnia i na który składają się małe zwycięstwa i małe codzienne osiągnięcia. W biznesie nie otrzymuje się nagród tak z dnia na dzień. Trzeba wszystko wypracować systematycznie i powoli. Sukces w biznesie jest kumulowany każdego dnia i po każdym osiągniętym etapie sukcesu zaraz pojawia się kolejny. Bo cóż z tego, jeżeli otrzyma się miejsce w rankingu Gazel Biznesu skoro to nie jest pierwsza dziesiątka? Jak się już jest w tej pierwszej dziesiątce, to przecież można dostać pierwsze miejsce. A potem można przecież znaleźć się na liście Wprost! A poza tym jeżeli osiągnęliśmy sukces, bo firma rozwija się i przynosi zysk przez pięć kolejnych lat, to teraz niech tak będzie przez dziesięć. Jeżeli mamy dziesięć milionów obrotu, to dlaczego nie mieć dwadzieścia? Zawsze może być lepiej, więcej, bardziej.

Tylko nasuwa mi się jedno zasadnicze pytanie: po co? W jakim celu nam jest sukces potrzebny i do czego?
Mam wrażenie, tak się trochę porobiło, że ten sukces stał się naszym must. Wszyscy tylko o sukcesie i sukcesie. Już nie można być przeciętnym przedsiębiorcą, przeciętnym rodzicem, mieć średnie zarobki i średni samochód. Na dodatek należy biegać maratony!
A co jeżeli ktoś nie chce osiągać sukcesu? Albo nie lubi biegać? Jeżeli ktoś chce byś średnim przedsiębiorcą, wystarczająco dobrym rodzicem z przeciętnie uzdolnionymi dziećmi i średnimi zarobkami? Dostawać średnie nagrody i jeździć przeciętnym samochodem klasy średniej? Czy coś jest z nim nie tak?
Często mówimy o sukcesie a nawet nie potrafimy nazwać czym on jest, ten sukces. Ja też nie wiem czym on jest. Czasami są dni, kiedy wstaję rano i myślę, że to będzie sukces jeżeli dożyję do wieczora. A pod koniec dnia wcale nie czuję, że osiągnęłam sukces.

DSC_0605

Jeżeli chcesz osiągać sukces, to go nazwij, czym on jest dla Ciebie, bo inaczej skąd będziesz wiedzieć, że go osiągnąłeś? Tylko uważaj, bo z sukcesem jest jak z wizją, zbyt dokładne jego opisanie, nadanie mu granic i terminów może oznaczać, że będzie jedynie celem. Z osiągnięcia celu nie cieszymy się tak bardzo jak z osiągnięcia sukcesu.

Kiedy ktoś do mnie mówi: „Pani Katarzyno! Pani to osiągnęła sukces!”, to myślę sobie: „Tak, osiągnęłam! Wspaniale! Ojej!”, po czym wsiadam do samochodu jak każdy inny, stoję w przeciętnym korku, patrzę w lustro i widzę średnią kobitę w średnim wieku. Zakładam stare buty i idę z przeciętnym psiakiem na spacer po zwykłym, warszawskim parku.
I dobrze mi z tym. Ta „średniość” jest wystarczająca, a jeżeli zdarzy się sukces to wspaniale! Będzie wisienką na smakowitym torcie zwanym „przeciętność”.

Życzę wspaniałego, przeciętnego weekendu i paru małych sukcesów w biznesie na wiosnę.

[email protected]