Pracownik „z korporacji”

man-871960_12802Małym przedsiębiorcom często zdarza się, że przychodzą na rozmowy kwalifikacyjne lub rozpoczynają u nich pracę pracownicy wcześniej zatrudniani w korporacjach. Bardzo często podczas procesu rekrutacji jednym z głównych argumentów podnoszonych przez takich kandydatów jest niechęć do dalszej pracy w korporacji.

 

Praca w korporacji a praca w małym przedsiębiorstwie, zwłaszcza na etapach rozwoju takich jak radosna działalność gospodarcza czy specjalizacji, to dwa różne światy. Im dłużej dana osoba pracowała w korporacji tym bardziej odległe są to światy.

 

To o czym będę dzisiaj pisała, to pewne uogólnienia i w rzeczywistości te zjawiska mają różne natężenie. Chciałabym nakreślić z czym należy się liczyć i co brać pod uwagę kiedy spotykamy pracownika „po korporacji”.

 

Dwie zasadnicze różnice polegają na pojęciach bezpieczeństwa i pojęciach profesjonalizmu, jakie przynoszą ze sobą takie osoby.

 

Poczucie bezpieczeństwa dla kogoś przychodzącego z korporacji opiera się głównie na procedurach, standardach, jasnych instrukcjach i ściśle określonych zakresach odpowiedzialności, a nie tylko, jak to się niektórym wydaje, na bonusach, kartach fitness, czy wyjazdach integracyjnych. Być może wyda się to dziwne, bo z reguły od tej proceduralności, instrukcji i standardów tacy pracownicy uciekają. Niestety panujący w małej firmie pozorny chaos organizacyjny, niejasność ról, stanowisk, zakresów odpowiedzialności, braki procedur i jasnych wytycznych mogą znacznie zmniejszać komfort pracownika po korporacji i obniżać jego poczucie bezpieczeństwa. Może czuć się zostawiony „sam sobie”, „rzucony na głęboką wodę”, pozbawiony szkolenia i wsparcia. Nie wynika to z jego złego nastawienia, wygórowanych oczekiwań, czy też braku wiedzy lub kompetencji. Po prostu przyzwyczajony jest do czegoś innego. Do skomplikowanych procesów wdrażania, do długich szkoleń, szczegółowych instrukcji, procedur, spotkań z szefem, częstej kontroli działań. W zasadzie do tego od czego ucieka. Jednak pozbawiony tego wszystkiego może poczuć się bardzo niekomfortowo. Rozbudowane działy HR, karty ocen pracownika, wyznaczanie ścieżek rozwoju, audyty również poprawiają poczucie bezpieczeństwa. Tego wszystkiego mała firma nie zapewni, nie ma takiej możliwości.

 

Małe lub średnie przedsiębiorstwa często wdrażają pracowników właśnie poprzez „rzucanie na głęboką wodę”. Taka jest nasza rzeczywistość. Stanowiska przenikają się, odpowiedzialność jest słabiej zdefiniowana i większa. Działa się bez bieżącej kontroli, bez wyznaczonych celów czy KPI’ów. W takiej rzeczywistości poczują się dobrze ludzie o dużej samo motywacji, zorganizowaniu, samokontroli. Tacy, którzy lubią wyzwania (ale nie w postaci ambitnych, wyznaczonych w liczbach celów) tylko wyzwań związanych z organizacją własnego stanowiska pracy, jego otoczenia, samodzielnego wyznaczania celów krótko i długodystansowych, planowania strategii nawet na tak zwanych niższych stanowiskach operacyjnych.

 

Wiem, że pracownicy w korporacji często mówią o tym, że mieli samodzielne stanowiska, że nie boją się wyzwań i odpowiedzialności, że potrafią samodzielnie organizować sobie pracę. I mają całkowitą rację. Tylko dla nich to wszystko oznacza zupełnie co innego niż dla nas, małych przedsiębiorców.

 

Druga kwestia to tak zwany profesjonalizm. Wielkie firmy i ich pracownicy często oskarżają małe przedsiębiorstwa o brak profesjonalizmu. I z ich punktu widzenia mają rację. Pracownik korporacji postrzega profesjonalizm poprzez proceduralność. Jak dana procedura, projekt został przeprowadzony. W jaki sposób rzeczy się działy. W małym i średnim przedsiębiorstwie profesjonalizm to głównie efekt. Ważne jest to co się wydarza, jaki jest efekt końcowy procedury lub projektu. Do czego prowadzą, a nie to w jaki sposób.

 

Pracownik korporacyjny oczekuje, że to otoczenie zorganizuje go. Więc kiedy mówi o „dobrym zorganizowaniu siebie”, to ma na myśli, to, że dobrze potrafi zorganizować swoją pracę pod zewnętrzne wytyczne. Kiedy my zatrudniając pracownika potrzebujemy kogoś „dobrze zorganizowanego” szukamy pracownika, który nie tylko zorganizuje samego siebie na stanowisku, ale de facto je stworzy, jak również zorganizuje swoje otoczenie zewnętrzne. Pracownik w małej firmie nie tylko organizuje pracę własną ale również wpływa na organizację swojego otoczenia.

 

Pracownik korporacyjny o wysokim stopniu profesjonalizmu będzie dobrze realizował wyznaczone zadania, postępował zgodnie z procedurami i standardami, właściwie odnajdzie się w wyznaczonych zadaniach i ramach. Potrafi świetnie zarządzać pracą własną i umie wykorzystywać wszystkie dostępne narzędzia. Doskonale lawiruje pomiędzy narzuconymi zasadami a zmieniającymi się warunkami zewnętrznymi. Jest samodzielny w zakresie swojej pracy i swojego stanowiska pracy.

 

Profesjonalny pracownik w małej organizacji dba o wykonanie przydzielonych mu zadań i sam poszukuje procedur, celów, ram, narzędzi, KPI’ów. Wyzwaniem dla niego jest budowanie wszystkiego od nowa lub dostosowywanie do istniejących warunków całego systemu wokół siebie. Potrafi szybko odnaleźć się w innym zakresie działań, jest wielozadaniowy, wielostanowiskowy i poszukujący rozwiązań. Rozumie procesy toczące się w całej firmie. Samodzielny ale również w odniesieniu do umiejętności samodzielnego dostosowywania środowiska w jakim pracuje.

 

Zrozumienie tych różnic jest niezwykle ważne dla małego przedsiębiorcy, który chce zatrudniać osoby pracujące wcześniej w korporacji. Wtedy łatwiej będzie mu zrozumieć trudności z jakimi taki pracownik będzie się mierzył na początku swojej pracy. Rozmyte zasady, brak jasnych wytycznych, może powodować, że będzie zadawał wiele, być może „głupich” pytań lub działał w dużym stresie. Przecież nie ma głupich pytań. Pracownik taki potrzebuje, żeby ktoś opisał mu podwórko na jakim działa. Tak rozumie bezpieczeństwo. Pokaż mi gdzie jestem, gdzie czyha zagrożenie, co mogę przestawić a co nie, czego ode mnie oczekujesz, gdzie są nagrody, a gdzie pułapki, itp. Wiem również, że szef małej czy średniej firmy nie ma odpowiednich ludzi ani czasu do długich procesów wdrażania i wprowadzania pracowników do pracy. Często nawet brak nam wiedzy jak to zrobić najbardziej efektywnie i prawdopodobnie będzie trudno osiągnąć w tym poziom korporacji. W końcu korporacje budowały je przez całe długie lata. Przyniosły do Polski standardy z Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych i innych dojrzałych gospodarek światowych. Nikt tego nie wymyślił nagle w ciągu miesiąca czy dwóch. Nie oczekujmy od małego przedsiębiorcy poziomu mistrzowskiego w tym zakresie. Jednak warto chwilę nad tym popracować, przemyśleć, udoskonalać przy każdym nowozatrudnionym pracowniku. To tylko wyjdzie na dobre.

 

Czy warto zatrudniać pracowników „z korporacji”?

Uważam, że warto. Jak najbardziej. Taki pracownik przyniesie do małej firmy nową wartość. Wprowadzi proceduralność, wymusi opisanie pewnych rzeczy w przedsiębiorstwie (lub nawet sam to zrobi). Przyniesie nowe „sposoby”, rozwiązania, jakie podpatrzył w poprzedniej firmie lub u jej kontrahentów. Posiada dużą wiedzę specjalistyczną, zna wiele przydatnych narzędzi. Jest biegły w nowych technologiach i prawdopodobnie przeszedł wiele przydatnych szkoleń i procesów rozwojowych. Jest wielką kopalnią wiedzy i czasami również doświadczenia. Od nich, my, mali przedsiębiorcy powinniśmy się uczyć. To właśnie korporacje powinny pokazywać nam jak powinno się prowadzić etyczny, długoterminowy i skuteczny biznes.

 

Pozdrawiam,

Kasia