Początki cz. II – Wspólnicy

14947975_sSolo czy w duecie? A może tercet, kwartet i więcej?

 

W tej części zajmiemy się tymi, którzy chcą zakładać firmę wspólnie. A może już ją macie, tylko nie możecie się dogadać? Macie inne wizje i inne cele? A może każdy z Was ma inny pomysł na to co dalej?

 

Pytania poprzednio zadane w cz.I dotyczą zarówno działalności jednoosobowej jak i spółek lub firm zakładanych przez więcej niż jedna osoba, z pewnymi tylko uwagami.

 

Zasadnicza uwaga dotyczy pytania, które powinno paść jako pierwsze w przypadku chęci zakładania firmy z kimś:

Czy na pewno?

Pytanie to zadawajcie wielokrotnie na początku przedsięwzięcia, jakim jest zakładanie firmy, a potem powtarzajcie co jakiś czas. Szukajcie na nie odpowiedzi. Nie poprzestańcie na jednej typu: „no przecież wiadomo”.

Jeżeli macie już firmę i są tarcia między Wami lub nie wiecie w jaką stronę ja rozwijać, też zróbcie to ćwiczenie. Jeszcze raz zadajcie sobie pytanie:

Czy na pewno razem?

 

Osobiście krzywo patrzę na spółki. Skąd to moje sceptyczne podejście? Już spieszę wyjaśnić. Dużo w życiu widziałam, słyszałam i sama doświadczyłam. To znaczy, nigdy nie założyłam spółki z kimś, bo już wiedziałam czym to pachnie z obserwacji. To nie jest tak, że kategorycznie odradzam.

Zachęcam jedynie do przemyślenia, zastanowienia się, przewidzenia konsekwencji i najczarniejszych scenariuszy.

 

Widziałam wiele spółek i firm zakładanych przez przyjaciółki lub przyjaciół. Widziałam po latach jak nie zostawało nic z przyjaźni albo z firmy, lub czasem i z tego i z tego. Padały dobrze rokujące firmy, umierały wieloletnie przyjaźnie, rozpadały się związki. Widziałam to wszystko.

 

Najczęściej na początku takiej wspólnej działalności jesteśmy „na fali”. Prowadzimy radosną działalność gospodarczą. Ja dam biurko, ty dasz pół samochodu. Ja trochę więcej popracuję, ty włożysz trochę więcej kasy. Razem będzie nam raźniej, łatwiej. Tylko, że za to łatwiej trzeba będzie kiedyś zapłacić cenę. W biznesie nie ma żadnego „łatwiej”. Jeżeli wybierasz drogę „łatwiej”, to jest to droga prowadząca w ślepą uliczkę.

 

Oto jedna z najważniejszych zasad biznesowych:

 

W biznesie wybiera się drogi „efektywniej”, „rokująco”, „strategicznie”. Nigdy „łatwiej”.

 

Czy na pewno?

Tak? W takim razie znaczy to, że przeanalizowaliście wszystkie za i przeciw, zobaczyliście w myślach wszystkie możliwe konsekwencje, te dobre i te złe, wspólnej firmy, znacie najczarniejsze i najjaśniejsze scenariusze.

Teraz zachęcam do wspólnej, pogłębionej pracy nad siedmioma pytaniami. To pomoże Wam zjednoczyć się w imię firmy. Zaczniecie wszyscy patrzeć w tę samą stronę.

 

Pytanie Nr 1

W jakim celu zakładamy firmę?

W jakim celu założyliśmy tę firmę?

Jest pytaniem do każdego z osobna i potem dla wszystkich razem zgodnie z zasadami opisanymi w części I. Sprawdźcie, czy Wasze motywacje się pokrywają, czy są jednakowo mocne. Jeżeli nie, to wtedy ktoś o silniejszej motywacji przyjmie rolę konia pociągowego. Jeżeli się na to zgadzacie, to okej. Ważne aby mieć tego świadomość i się na to zgadzać. Również na efekt wypalenia konia po kilku latach.

 

Pytanie Nr 2

Jakie moje nadrzędne wartości będę realizować lub realizuję przez naszą firmę?

To pytanie dotyczy każdego z Was z osobna. Zerknijcie do części I. Pytanie dotyczy Waszych wartości życiowych. To jest to co Wam, wspólnikom z osobna, w serduchach gra. Każdemu może grać to samo albo co innego. Przyjrzyjcie się Swoim wartościom wzajemnie. Bądźcie ze sobą szczerzy i otwarci. W końcu zakładacie razem firmę. To związek na wiele lat. Istotne jest to aby Wasze wartości się nie wykluczały. Nie było pomiędzy Wami skrajności. W przypadku wartości nadrzędnych skrajności się nie uzupełniają. Skrajności się zwalczają lub w najlepszym przypadku unikają. Dziwnie się pracuje z kimś, kogo się unika.

 

Pytanie Nr 3

Czym Wasza firma będzie się zajmować?

Czym Wasza firma się zajmuje?

Znowu odwołam Was do części I. Przeczytajcie co na ten temat napisałam. Podejmijcie wspólnie tę decyzję, świadomie i odpowiedzialnie. Co dwie głowy to nie jedna. I pozostańcie z nią. W biznesie ważna jest konsekwencja.

 

Pytanie Nr 4

Kto będzie lub już jest Waszym klientem?

Pytanie istotne jak wszystkie pozostałe. Was jest dwoje, dwie, lub dwóch czy ileś tam, ale klienta będziecie mieć wspólnego. Opiszcie go. Kierujcie się wskazówkami z części I.

 

Pytanie Nr 5

Jakie wartości będą kierowały lub kierują działalnością Waszej firmy?

Tutaj możecie być zmuszeni do wypracowania kompromisu. Zerknijcie do części I. Wszyscy powinniście się podpisać pod wartościami, jakie realizować i reprezentować będzie Wasza firma. Nie odchodźcie od stołu zanim każdy ze wspólników nie powie: „Okej! To jest moje! Ja to czuję!”. Wtedy będziecie naprawdę zdążać w tym samym kierunku, do jednego punktu końcowego. Nawet jeżeli każdy, czy każda w Was wybierze inną drogę. Chodzi o to aby one się na końcu spotykały.

 

Pytanie Nr 6

Z jakiego powodu Wasz klient miałby nabyć Wasz produkt, czy usługę i za nie zapłacić?

 

Przeczytajcie wskazówki z części I. i przemyślcie to głęboko. Jest Was więcej, to i więcej pomysłów. Kiedy wszyscy to poczujecie, kiedy zrozumiecie, utożsamicie się z odpowiedzią, to będzie w Was moc. Sprzedacie wszystko!

 

Pytanie Nr 7

Jaka będzie nazwa i jakie logo Waszej firmy?

Jak w powyższych pytaniach odsyłam do części I. Nie ma siły, tę pracę domową należy odrobić solidnie. Nazwa i logo zostaną na długo.

 

Teraz, po wspólnych przepracowaniu tych siedmiu pytań i jednego ze wstępu zadajcie sobie jeszcze jedno:

Czy na pewno razem?

Jeżeli nadal podtrzymujecie decyzję o założeniu wspólnej firmy, to macie wielkie szanse na wygraną! Te odpowiedzi, ta praca jaką wykonaliście umocni Waszą relację biznesową i tym samym Waszą firmę. Nie zawaham się powiedzieć, że to już uniosło Was na inny poziom przedsiębiorczości!

 

Nadszedł czas na ostatni etap przygotowań do założenia wspólnej firmy.

Wasz kontrakt.

Jeżeli jest Was dwie osoby, trzy lub więcej, spiszcie ze sobą kontrakt. Nie umowę spółki, którą ułoży dla Was prawnik lub ewentualnie notariusz z szablonu jaki posiadają w swoich plikach. Spiszcie Wasz kontrakt. Regulujący zasady Waszej współpracy. Już słyszę te głosy: „Ale po co?”, „przecież wszystko jasne”, „przecież ufamy sobie”, „przyjaźnimy się od lat”. Fajnie, tym bardziej spiszcie kontrakt. „Pracujemy ze sobą dziesięć lat w jednej firmie, znamy się na wylot”. Fajnie, tym bardziej spiszcie kontrakt. Zachęcam i doradzam. Napiszcie co, kto, jak, kiedy? Jak będziecie się rozliczać? Jak będziecie inwestować? Jak będą podejmowane decyzje? Czego chcecie w Waszej firmie, a czego nie chcecie? Kto będzie co robił? Kto za co będzie odpowiedzialny? Opiszcie zasady i wszelkie regulacje. Potem niech każdy z Was to podpisze i otrzyma własną kopię. Oryginał przechowujcie jak skarb największy w sejfie lub kasie pancernej. Być może będziecie w przyszłości zmieniać ten kontrakt, uregulujcie jak. Z pewnością nie raz będziecie do niego sięgać. Wierzcie mi, po dwóch, trzech, pięciu latach nie będziecie pamiętali na co się ze Sobą umówiliście. To znaczy będziecie, mało tego, będziecie pewni, że dokładnie pamiętacie jaka była umowa, tylko każdy zapamiętał co innego.

 

I ostatnia, naprawdę ostatnia rada. Uważajcie na żony, mężów, kochanki, narzeczonych teściowe i inne osoby, które będą Wam w spółce mieszać. Będą wieczorami sączyć Ci jad do ucha: „a bo oni mają więcej! Jak to jest, że ich stać na wakacje na Malediwach, a my tylko nad polskie morze? Przecież niby bierzecie z tej firmy tyle samo. To jak to jest?”. Albo teksty pod tytułem: „ja nie wiem jak to wszystko działa, ale chyba nie powinno tak być”, lub „to kto w końcu jest szefem w tej firmie, bo chyba nie ty”, „ja tam nie wiem ale syn naszej sąsiadki też ma firmę i on jeździ takim pięknym, błyszczącym mercedesem, a ty ciągle tą starą toyotą”. Im wcześniej poinformujecie wszystkich tego typu zainteresowanych, że nie życzycie Sobie żadnych rad, wskazówek i porównań tym lepiej. Im wcześniej i bardziej zdecydowanie je odetniecie, tym większy będziecie mieć spokój. Tylko nie łudźcie się! One, te komentarze, te cudowne rady, te delikatne uwagi będą zawsze. Od Was zależy jaką skalę osiągną i na ile będą Was ruszać. Może spisać też kontrakt z najbliższymi?

 

Czy na pewno?

Tak? Gratuluję!

 

Kłaniam się nisko, pozostając pełna uznani@

Kołczewsk@