Mała korporacja

Business People Collaboration Team Teamwork Professional ConceptCzym jest mała korporacja?

 

Etap małej korporacji jest kontynuacją i rozszerzeniem etapu struktur i procedur. Mechanizmy są podobne, tylko wszystko jest większe, wyraźniejsze i rozbudowane. Struktura jest szersza i wyższa, procedur więcej i są bardziej skomplikowane, obroty wyższe a zasięg przedsiębiorstwa duży, może nawet kontynentalny, czy globalny.

Wyjaśnię czym jest mała korporacja na przykładzie. Ostatnio miałam okazję widzieć taką małą korporację. Odwiedziłam jednego z naszych dostawców w ich głównej fabryce w Niemczech. Jest to firma założona w 1948 roku przez pewnego inżyniera. W chwili obecnej prowadzona jest przez syna założyciela i pozostaje własnością jego i jego siostry. Czyli jest nadal prywatną, rodzinną firmą. Zatrudniają 750 osób, mają dwie fabryki i swoje przedstawicielstwa w 10 krajach, w pozostałych 30 są dystrybuowani przez firmy lokalne, takie jak moja. Mają procedury, wysokie standardy, audyty zewnętrzne i wewnętrzne. Kulturę organizacyjną, programy socjalne dla pracowników, tradycję i nawet własną „izbę historyczną”. Typowa mała korporacja. Kiedy się rozmawia z nimi często wspominają właściciela firmy, który codziennie przychodzi do pracy i osobiście zarządza firmą. Czuć, że to on ją prowadzi i ci ludzie są z nim bardzo związani. To jest różnica pomiędzy nimi a typową korporacją, gdzie właściciele i akcjonariusze są anonimowi i mało kto wie kim oni są.

W mojej branży funkcjonuje wiele małych korporacji. Pracowałam z taką firmą włoską, paroma amerykańskimi, niemiecką, brytyjską, szwedzką. Są to firmy, które mają dobry, innowacyjny produkt i szybko, przebojem zdobyły rynek. Niestety równie szybko znajdują nabywcę. Wyżej opisany producent niemiecki jest unikatem na tym rynku. Najczęściej jest tak, że właściciele po paru latach sprzedają takie firmy i najczęściej do dużej, globalnej korporacji, która dalej utrzymuje markę i oddzielną strukturę lub bezlitośnie wchłania ją a markę likwiduje.

Kiedy patrzę na doświadczenia tych małych korporacji to zastanawiam się często co takiego się dzieje? Dlaczego firma, która dotarła do tego etapu nie jest w stanie funkcjonować dalej sama?
Nie mam pełnej odpowiedzi na te pytania. Nie mam również pełnej wiedzy na temat tego jak funkcjonuje taka firma, ponieważ moja jest na razie gdzieś pomiędzy tymi etapami. Prawdopodobnie nigdy nie uzyskamy skali globalnej, być może osiągniemy spore obroty, może nawet w dziewięciocyfrowej kwocie ale nie rozbudujemy struktur w kilkudziesięciu krajach na świecie.
Wydawałoby się, że jeżeli firma dotarła do tego miejsca już nic jej nie złamie, nie zniszczy. Paradoksalnie wiele przedsiębiorstw wtedy właśnie zmienia właściciela lub przestaje istnieć.

Na etapie małej korporacji ktoś może przejąć Was ale też Twoja firma może przejąć inną. Jest to najlepszy sposób na podniesienie obrotu i udziału w rynku. Naturalny sposób zdobywania nowego segmentu rynku, udziału w rynku, czy likwidacji konkurenta. Z całego serca życzę Ci takich zasobów w firmie aby przejęcia stały się dla Ciebie możliwe, również proceduralnie i mentalnie.

Plusy i minusy małej korporacji przypominają te z etapu struktur, tylko są wzmocnione.

Plusy małej korporacji:

  • stabilność finansowa i funkcjonalna,
  • duże zasoby ludzkie, rzeczowe, finansowe i informatyczne,
  • dbałość o spełnianie wymogów formalnych,
  • mała podatność na ciosy z zewnątrz,
  • rozbudowane bazy danych dotyczące klientów, transakcji, sprzedaży, kosztów, rynku, konkurencji,
  • rozbudowany controlling,
  • mocna marka na rynku,
  • doświadczenie,
  • wypracowane i sprawdzone standardy,
  • procedury regulujące działalność przedsiębiorstwa,
  • stabilne obroty i zysk,
  • wiarygodność biznesowa i kredytowa.

Minusy:

  • mała elastyczność,
  • niewielka zwinność biznesowa,
  • długi czas wprowadzania zmian,
  • sformalizowanie,
  • mniejsze zaangażowanie pracowników, mniejsza „energia”,
  • wysokie koszty działalności,
  • brak kontroli właściciela nad bieżącą działalnością operacyjną,
  • liczny zespół,
  • liczne biura, oddziały, lokalizacje, podlegające zasadom i przepisom lokalnym,
  • ataki ze strony konkurencji.

Zagrożenia czyhające na firmę:

  • nadmierne sformalizowanie, stosowanie nieadekwatnych mechanizmów i narzędzi, utrudnienia w ujednoliceniu standardów i procedur w różnych oddziałach firmy;
  • „sztywność” utrudniająca wprowadzanie zmian adaptacyjnych;
  • błędy w zarządzaniu, brak wizji rozwoju lub wizja nieadekwatna do sytuacji przedsiębiorstwa;
  • brak spojrzenia do przodu, nadal skupianie się na tu i teraz i najbliższej przyszłości co narazić może firmę na spore kłopoty w przyszłości i chaos w działaniach,
  • zatracenie wizji marki, odejście od marki w imię rozwoju firm,;
  • nieprzemyślana strategia obniżania kosztów może spowodować „rolowanie firmy”, czyli stopniowe i stałe obniżanie obrotów i zysków,
  • zarządzanie przez „słupki”, generowanie dobrego obrotu za wszelką cenę,
  • brak kontroli nad kosztami, nadmierne „rozdmuchiwanie” pewnych kosztów (np.: promocji i marketingu) może doprowadzić do utraty zysków,
  • zbyt częste wprowadzanie zmian lub „rozwijanie biznesu” bez odpowiednich zasobów,
  • zniechęcenie właściciela.

Patrząc po firmach, które znałam i które weszły na etap małej korporacji, a potem zniknęły to zauważam parę schematów. Omówię je na przykładach.Mieliśmy kiedyś dostawcę z Włoch. Firma rodzinna powstała jako odłam innej, produkującej tulejki plastikowe. Jeden z synów właściciela, genialny inżynier wraz ze swoim kolegą, doświadczonym handlowcem, założyli firmę produkującą sprzęt medyczny. Bardzo dobre produkty, innowacyjne rozwiązania, duża elastyczność i energia działania. Zawojowali rynek europejski. W ciągu kilku lat osiągnęli wysokie udziały w rynku zagrażając wielkim potentatom. Obaj panowie mieli coraz większe ambicje. Zapragnęli wejść do USA. Powody takiej decyzji są jasne – olbrzymi rynek, wysokie marże, duży prestiż. Niestety równie wielkie bariery wejścia. Okazało się, że nie mieli takich zasobów aby móc tam zaistnieć. Zatrudnili ponad setkę ludzi ale zabrakło na przeprowadzenie procesu rejestracji produktów i uzyskania certyfikatów FDA na te produkty, które robiłyby największy obrót. Nie udało im się zdobyć tego rynku, nie osiągnęli wystarczającej sprzedaży. Zainwestowali potężne pieniądze, w tym banków. Więcej niż byli w stanie spłacić W końcu firmę przejął większy konkurent, a właściciele zostali z częścią długów i dużą ilością wrogów. Marka i większość produktów zniknęła z rynku. Byli i już ich nie ma. Całość trwała góra kilkanaście lat. Co ich zgubiło? Moim zdaniem pycha, brak realnej oceny własnych możliwości i wprowadzanie zmian na które nie było potencjału (zasobów). Najpierw zarób pieniądze a potem je inwestuj i bądź przygotowany na te inwestycje z pełnymi konsekwencjami, również takimi, że się nie uda.Inny przykład: firma amerykańska. Przed dziesięciu lat mieli innowacyjny, jak na tamte czasy, wyjątkowy i niszowy produkt. Wprowadzili nową technologię do diagnostyki choroby wieńcowej. Na rynku w USA radzili sobie świetnie. Wzrastały obroty, umacniała się marka, firma się rozrastała. Potem pojawiła się konkurencja, jak to najczęściej bywa z niszami, inne, skuteczniejsze technologie. Parę miesięcy temu poszła oficjalna informacja o przejęciu ich przez giganta, przez Philipsa (podaję nazwę aby pokazać skalę giganta). Na czym tu polegał błąd? Tak skupili się na zdobywaniu rynku, na zwiększaniu sprzedaży, że zabrakło czasu, energii czy uwagi na nowe produkty. W ciągu dziesięciu lat nie wypuścili na rynek niczego innowacyjnego, niczego co by „wyszło” poza ich niszę. Wyciskali ją ile się da. Za to konkurencja nie śpi i bez problemu zaatakowała ich rynek. Pisałam już o tym we wpisie Etap specjalizacji, że łatwo jest zakisić się w niszy i trudno z niej zrezygnować. Bardzo dużą pokusą są pieniądze jakie na tym etapie może właściciel otrzymać za swoją firmę. Mała korporacja ma już klienta, ma produkty na rynku, ma mocną markę i ma sporą wartość. Tak się dzieje z naszymi rodzimymi firmami. Założyciele wypaleni, zmęczeni ciągłą walką z naszą trudną, polską rzeczywistością ulegają pokusie dobrych pieniędzy. Od razu zaznaczam, że całkowicie to rozumiem i jednocześnie szkoda, że nasze polskie, dobre przedsiębiorstwa przechodzą w ręce funduszy i obcego kapitału. Co tu kryć, my, przedsiębiorcy nie mamy żadnego wsparcia ze strony rządu, czy nawet instytucji, które takie wsparcie powinny nam dawać, a doprowadzenie firmy do tego etapu rozwoju kosztuje bardzo dużo pracy, zaparcia, upory, konsekwencji, wysiłku i poświęceń.Miały być przykłady, więc podam kolejny przykład. Jeszcze jedna firma niemiecka. Założona przed kilkudziesięciu laty. Fundator wyedukował syna, wysłał go na najlepsze studia z zakresu ekonomii i zarządzania na świecie. Chłopak otarł się o najlepsze uczelnie, w tym, oczywiście, Harvard. Potem powoli był wprowadzany w przedsiębiorstwo ojca. Tak jak powinno być, od najniższego szczebla, po dyrektora. Była to firma podobna do mojej, tylko o wiele większa. Dostarczali do szpitali w Niemczech wszystko, od gazika po tomografy. Potem pierwszy właściciel firmy odszedł na zasłużoną emeryturę a syn zawinął firmę w ciągu kilku lat. Nikt ich nie kupił. Ten przypadek świadczy o tym, że aby odnieść sukces w biznesie nie wystarczy skończyć studia, ani przejść od szczebla do szczebla. Świadczy również o tym, że dobrze prosperującą, dużą firmę też można „zepsuć” na każdym etapie. Nie można odpuścić ani na moment, a jeżeli już chcesz odpuścić jako właściciel, to lepiej sprzedać kiedy jeszcze ktoś chce to kupić.Kolejny błąd jaki robią właściciele na tym etapie to odejście od swojej pierwotnej wizji firmy i marki tylko po to aby utrzymać się na rynku. Kolejna sytuacja, którą rozumiem, bo ja właśnie z czymś takim się zmagam. Nasza marka osiągnęła już pewien pułap. I trzeba teraz zaplanować jak to dalej poprowadzić. Zgadzam się, że trzeba iść do przodu i rozwijać firmę. Tylko radzę to dobrze przemyśleć. Nie iść na żywioł. Pamiętaj ile ryzykujesz. Jeżeli chcesz zbudować nową markę, oprzyj ją na tym co masz. Może zbuduj kolejne marki? Może oddziel biznesy w firmie? Może oddzielne marki dla produktów? Cokolwiek nie chcesz z tym zrobić nie zatracaj tego co już osiągnąłeś. Zobacz jak robią to inni. Lidl chce poszerzyć ofertę, to robi inną markę „Ryneczek Lidla”. Toyota dla rynku premium posiada markę Lexus. Przykłady można mnożyć. To jest etap gdzie tworzy się nowe marki i buduje je na sile istniejącej. Ale nie odchodź nigdy od swojej misji i wartości. Taki ruch powoduje upadek firmy tak czy inaczej. Jeżeli zmienisz wartości i misję firmy, to nawet jeżeli przetrwacie, będzie to już inna firma. Z tą samą nazwą, z tym samym zespołem, właścicielem, procedurami, majątkiem i tak dalej, jednak inna firma.Moje rekomendacje na ten etap? Nie wiem czy jestem w stanie je podać. Jak dla mnie jest za wcześnie i nie mam wystarczającej wiedzy ani doświadczenia, więc jedynie mogę życzyć powodzenia.

Jeżeli masz wiedzę i doświadczenie w tym zakresie, przeszedłeś przez ten etap lub na nim jesteś ze Swoim przedsiębiorstwem, to proszę podziel się ze mną w komentarzach, wzbogacisz ten blog.
Obiecuję, ze swojej strony, że z pewnością będę się dzieliła moimi doświadczeniami jak tylko ich nabiorę.

Niniejszym ogłaszam, że doszliśmy wspólnie do końca wpisów na temat etapów rozwoju małej firmy w tym zakresie jaki zaplanowałam. Trochę tego było i sama odczuwam pewne zmęczenie tematem.

Kolejne wpisy już niebawem. Zapraszam.
Pozdrawiam,
Kasi@