Kto przeszkadza polskim przedsiębiorcom?

37825501_s

Polak przedsiębiorczy jest i każdy to wie. W Europie jesteśmy postrzegani jako ludzie przedsiębiorczy, profesjonalni i zdeterminowani.

 

Według danych Centrum im. Adama Smitha Polacy zakładają najwięcej firm w Niemczech spośród wszystkich obcych tam narodowości. Polskie małe i średnie przedsiębiorstwa zdobywają przebojem zagraniczne rynki. Europejscy, amerykańscy, chińscy kontrahenci ufają naszym kwalifikacjom, naszej jakości, naszej marce.

 

A dlaczego tak nie jest w Polsce? Dlaczego osiągamy sukcesy poza krajem? Dlaczego tam jesteśmy bardziej cenieni niż we własnym kraju? Kto nam przeszkadza?

 

Jedni mówią, że przeszkadza nam Państwo Polskie. Przyjrzyjmy się temu.

 

Polscy przedsiębiorcy powinni znać przepisy zawarte w co najmniej dwunastu aktach prawnych. Dotyczy ich kilka ustaw podatkowych. Potem kolejne ustawy: o rachunkowości, ubezpieczeniach społecznych, ochronie danych osobowych. Poza tym akty zasadnicze dla przedsiębiorcy: kodeks cywilny, kodeks spółek handlowych, ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Nie zapominajmy o prawie pracy i konsumenta.

Większość działalności biznesowych podlega jeszcze specyficznym uregulowaniom takim jak: prawo budowlane, bankowe, telekomunikacyjne, ustawa o zamówieniach publicznych, i wiele innych. Od samego wyliczania kręci się w głowie. Nic dziwnego, że większość młodych stażem przedsiębiorców, których nie stać na prawników i doradców, działa po omacku. Poruszają się w świecie biznesowym i prawnym niepomni przepisów, które ich dotyczą i których winni są przestrzegać.

Przypomnijmy sobie co się dzieje jeżeli taki na wpół ślepy przedsiębiorca w codziennej walce o byt i przeżycie jego firmy popełni jakiś błąd. Nie zapłaci podatku. Nie wyśle właściwego formularza na czas, zwolni pracownika bez należnych mu świadczeń (bo go na nie chociażby nie stać). Co się wtedy dzieje? No właśnie. Wszyscy znamy odpowiedź. Kontrole, inspekcje, kary, sankcje, grzywny, sądy, nieprzyjemności. I to wszystko w imieniu państwa naszego, na które płacimy niezliczone podatki.

 

Powiedzmy sobie szczerze, prawo polskie jest zdecydowanie niekorzystne dla polskiego przedsiębiorcy. Skomplikowane, zmienne (ustawy podatkowe zmieniają się szybciej niż ramówka w telewizji publicznej) i wręcz niesprawiedliwe (tu chwalebny przykład kodeksu pracy narzucającego wręcz ogłupiające obowiązki pracodawcom bez żadnych realnych praw). Ani Państwo Polskie, ani jego organy czy urzędnicy nie okazują nam zwykłej ludzkiej życzliwości. Niestety tej życzliwości nie ma również w naszym społeczeństwie.

 

Wróćmy z powrotem do tego przedsiębiorcy. Ciężko pracującego, próbującego budować i rozwijać biznes, pomimo braku wsparcia czy życzliwości ze strony własnego kraju. Jak on jest odbierany przez społeczeństwo? Czy w sytuacji kiedy zabraknie mu na wypłatę pensji pracownikom lokalna społeczność przyjdzie do niego na rozmowę, zapyta jak pomóc? Podpowiedzą co zrobić aby utrzymać zakład pracy dla swoich bliskich, krewnych, sąsiadów? O nie! Przyjdą rzucać wyzwiskami, groźbami i klątwami. Czasami nawet polecą jaja, pomidory i kamienie. Ci sami, którzy jeszcze rok wcześniej przychodzili do dobrze prosperującej firmy nakłaniać jej właściciela do zatrudnienia kuzyna, lesera, bo tam „pięcioro dzieci na utrzymaniu i roboty brak”. Ile razy sama słyszałam pod swoim adresem, że jestem wyzyskiwaczem, łobuzem, cwaniakiem. Z pewnością pierwsze pieniądze to ukradłam lub oszukałam, bo uczciwie to na pewno nie mogłam się dorobić. A skoro już się dorobiłam to powinnam innym oddać, takim co mieli mniej szczęścia w życiu. No tak! Ja to miałam szczęście! Zostałam przedsiębiorcą w Polsce!

 

A może pomagają nam, przedsiębiorcom, instytucje lobbujące? Stowarzyszenia? Związki zawodowe? Może ktoś w naszym imieniu robi demonstracje pod Sejmem? Rozbija namiot i pali flagi naprzeciwko Kancelarii Premiera? Może chociaż jakąś blokadę drogi krajowej zorganizuje? Czy gdzieś są nasi reprezentanci, ubrani w ciemne garnitury szastający dokumentami, statystykami, analizami i pokazujący politykom jak ważni są polscy przedsiębiorcy dla polskiej gospodarki? Może ktoś to robi kiedy my ciężko pracujemy żeby przynieść krajowi te 70% PKB? Obawiam się, że nie. Ja takich nie spotykam w realu i nie widuję w serwisach informacyjnych telewizji biznesowych, czy portali internetowych. Nie czytam o ich aktywności w czasopismach gospodarczych i gazetach codziennych. Jeszcze raz powtórzę:

przynosimy ponad 70% produktu krajowego brutto. Nie wiem czy jest jeszcze inna, tak ważna dla polskiej gospodarki grupa zawodowa. Chyba nie, bo pomiędzy 100% a 70% jest tylko 30. To dlaczego głos tych 30% zajmuje 80% medialnego szumu?

 

A’propos mediów naszych kochanych. Zobaczmy jaki wizerunek polskiego biznesu dostaje polskie społeczeństwo.
Z jednej strony są to prezesi banków, właściciele wielkich holdingów, dyrektorzy oddziałów światowych korporacji. W eleganckich garniturach, mówiący językiem niezrozumiałym dla obywatela. Czasami pomiędzy nimi pojawi się genialny polski biznesmen, który na własnym pomyśle i własnymi rękoma stworzył zyskowną, prosperującą firmę po czym ją sprzedał po dobrej cenie Francuzom, czy Brytyjczykom. Nie zapominajmy też o ciekawej grupie biznesmenów – celebrytów, co do których czasami nie mamy pewności, czy bardziej są biznesmenami i biznesmenkami, czy gwiazdami.
Z drugiej strony mamy inne obrazki. Mamy rozdzierające serce reportaże o wyrzuconych na bruk pracownikach firmy doprowadzonej przez właściciela do upadku. Mamy obrazy kobiet koczujących pod drzwiami i domagających się zaległych mężowskich wypłat. Mamy dramaty całych społeczności (wsi, dzielnic) pozbawionych pracy i dochodu przez biznesmena łobuza i wyzyskiwacza.

 

Kto z Was ostatnio widział reportaż o szewcu prowadzącym od lat swój warsztat? Kto nakręcił film dokumentalny o pani stomatolog ze świętokrzyskiego nadal leczącej swoich pacjentów z zachowaniem najwyższej jakości pomimo tego, że NFZ zmniejszył jej kontrakt o 30%? A może ktoś z mediów jest zainteresowany historią właściciela małej hurtowni dostarczającej materiały papiernicze do szpitali i czekającej na płatności za swoje faktury całymi miesiącami? Czy doczekam się materiału o dwóch dzielnych przedsiębiorcach, którzy przejęli upadający, lokalny PKS i stworzyli z niego prosperującą firmę płacącą podatki? Tacy ludzie tworzą polski biznes. To są polscy przedsiębiorcy. Nie prezesi banków, holdingów, sieci i wszystkich innych. Nasze społeczeństwo jest ogłupiane i oszukiwane. Polski biznes nie wygląda tak jak to zobaczyć można w telewizji, Internecie, czy przeczytać w prasie codziennej.

 

Już wiemy, że państwo nam nie pomaga, społeczeństwo również. Media mają nas gdzieś, jesteśmy dla nich ciekawi tylko wtedy kiedy poniesiemy spektakularną porażkę i zwolnimy dużo pracowników lub sprzedamy drogo firmę Chińczykom. To może chociaż sami dla siebie jesteśmy życzliwi? Może sami się wspieramy? Pomagamy sobie? Ułatwiamy partnerom biznesowym życie? Jesteśmy uczciwi wobec siebie nawzajem? Może płacimy faktury na czas nie narażając innych przedsiębiorców na utratę płynności finansowej? Utrzymujemy ceny nie doprowadzając do erozji rynków na których działamy? Może tak jest? Ja niestety tego też nie widzę i nie spotykam.

 

Kto przeszkadza nam, przedsiębiorcom? Państwo, urzędnicy, media, my sami i pewnie jeszcze wielu innych. Kto mógłby nam pomóc? Kto ma to zmienić? Proponuję zacząć od tych, na których mamy największy wpływ – od nas samych. Z politykami i mediami będzie o wiele trudniej. Pomagajmy sobie sami. Pierwszym krokiem niech będzie wzajemna życzliwość przedsiębiorców i płacenie faktur na czas. Tylko tyle. Postawmy ten pierwszy krok. To nam się wszystkim opłaci!

 


(Inspiracją do tego tekstu była dyskusja w Centrum im. Adama Smitha, pod tytułem „Czy Polacy są narodem przedsiębiorczym, którego możliwości są blokowane przez przepisy prawa podatkowego i administrację państwową?”, która odbyła się w dniu 17 lipca 2015 roku.)