Etap specjalizacji

15948693_sNa jakim jesteśmy etapie rozwoju?

Jak wygląda firma po etapie radosnej działalności gospodarczej?

Jak zarządzać firmą na etapie specjalizacji?

 

Drugim etapem rozwoju małej firmy jest specjalizacja. To ona wybroni Was od „spuchnięcia”, spowoduje, że w firmie zapanuje większy porządek i ład, a pewne procesy zaczną odbywać się bez Twojego osobistego udziału.

 

Jak sama nazwa wskazuje na tym etapie w firmie pojawiają się specjalizacje. Pracownicy zaczynają zajmować się określonymi obszarami. Nie ma już tak, że każdy robi wszystko i na wszystkim się zna. Handlowiec handluje, ale już nie pilnuje osobiście wysyłki towaru czy produkcji produktu. Jest w przedsiębiorstwie osoba, która zajmuje się „robotą papierkową” i administracyjną jest ktoś, kto nadzoruje dystrybucję i fakturowanie, kto inny przygotowuje ofertę na usługę, kto inny ją wykonuje. Pojawiają się stanowiska, nie tylko na papierze, ale też w rzeczywistości. Ludzie stają się odpowiedzialni za pewien obszar działalności firmy i zaczynają robić to dobrze. Rozumieją swoją rolę i co oznacza profesjonalizm na ich stanowiskach. Wiedzą, czego od nich oczekujesz i w codziennej pracy nie wymagają szczegółowych instrukcji, przynajmniej w większości przypadków.

 

Firma też zaczyna się specjalizować. Poznaliście już Siebie i klienci mają jakieś zdanie na Wasz temat. Rozpoczynacie, świadomie lub nie, budować markę firmy. Klient wie, w większości przypadków, czego ma od Was oczekiwać, coraz częściej jesteście powtarzalni i przewidywalni. Coraz mniej wpadek i przypadkowości jest w Waszej działalności, a nawet jeżeli się zdarzają to potraficie je ogarnąć na tyle, że klient tego nie odczuwa.

 

Wiesz już, w czym jesteście dobrzy. Wiesz, która usługa, który produkt co jest wart, znasz je na wylot. Znasz korzyści Waszych produktów i usług. Znasz już odpowiedź na pytanie „z jakiego powodu klient od nas kupuje?”. Znasz konkurencję na rynku, potrafisz powiedzieć jak plasujesz się na jej tle, wiesz w czym jesteście lub możecie być od nich lepsi a w czym nie. Znasz Swoje możliwości i możliwości firmy. Budujesz świadomie jej przewagę konkurencyjną, wykorzystując jej mocne strony. Okrzepliście w swojej działalności, na etapie specjalizacji znacie się na tym co robicie, a w czymś tam staliście się specjalistami.

 

Na tym etapie firma może osiągać już dość wysokie obroty i generować zyski. Stać Cię na nowe inwestycje, będą bardziej przemyślane i celniejsze. Jesteście nadal elastyczni i zwinni. Macie już trochę doświadczeń, potraficie wykaraskać się z większości kłopotów. Posiadasz wiedzę na temat Waszych kosztów. Prawdopodobnie dzielisz je na koszty stałe i zmienne. Zaczynasz zarządzać finansami. Wiesz ile musisz zrobić obrotu w miesiącu, aby zarobić na pokrycie kosztów stałych. Planujesz wydatki i przychody, rozkładasz je w czasie.

 

Nadal jesteście zmotywowani. Nadal w firmie panuje koleżeńska, przyjazna atmosfera. Chodzicie razem na piwo, na obiady, może nawet pojawiają się przyjaźnie. Nie ma problemu, żeby zostać w robocie po godzinach.

 

Jesteś coraz mniej potrzebny do spraw operacyjnych, zaczynasz delegować zadania i wyznaczać pracownikom cele. Są coraz bardziej samodzielni i nie przybiegają do Ciebie z każdym pytaniem. Radzą sobie a Ty możesz częściej patrzeć do przodu, na to co wydarzy się w przyszłości, niż na tu i teraz. Nadal zajmujesz się podstawową działalnością, ale w mniejszym wymiarze. Być może jeździsz po klientach i szukasz nowych kontraktów, może stajesz do maszyny i wspierasz produkcję, albo handlujesz Swoimi towarami lub produktami, Sam wykonujesz usługę lub bezpośrednio nadzorujesz jej wykonanie. Tym nie mniej więcej czasu zajmuje Ci koordynowanie działań pracowników niż własnych. Możesz wyjechać na tydzień ze spokojną głową. Będą dzwonić, ale już nie z każdą pierdołą. A jak wrócisz z urlopu zastaniesz firmę w takiej kondycji, w jakiej ją pozostawiłeś. Zaczynasz wyznaczać kierunek, w jakim pójdzie firma. Stajesz się bardziej woźnicą niż koniem pociągowym, chociaż nadal zdarza się, że schodzisz z wozu i też ciągniesz.

 

Nadal Ty podejmujesz wszystkie najważniejsze decyzje, podpisujesz każdy dokument w firmie, wszystko sprawdzasz i kontrolujesz. Ty jesteś odpowiedzialny. Jeżeli Twoi ludzie sobie nie radzą to znaczy, że albo źle wyznaczyłeś cele i priorytety, niewłaściwie podałeś instrukcje, źle dopasowałeś obowiązki do osoby lub przeprowadziłeś nieprawidłową rozmowę rekrutacyjną i zatrudniłeś niewłaściwą osobę, bez odpowiednich kompetencji lub z kompetencjami w innym obszarze. Wiesz praktycznie o wszystkim, co się dzieje, o każdym zamówieniu, każdej fakturze i każdej wpadce.

 

Plusy firmy na etapie specjalizacji:

  • elastyczność i zwinność biznesowa,
  • dostosowanie do klienta,
  • entuzjazm,
  • zaangażowanie,
  • wyspecjalizowanie, wiedza na temat własnych mocnych stron,
  • przewaga konkurencyjna,
  • łatwość zmian adaptacyjnych,
  • samodzielność i specjalizacja pracowników i procesów w firmie,
  • niskie koszty działalności,
  • mała formalizacja,
  • lojalność i motywacja pracowników,
  • początki profesjonalizmu,
  • zarys marki (im dłużej firma jest na rynku, tym marka mocniejsza),
  • spora wiedza o rynku, konkurencji, kliencie,
  • obroty i dochód satysfakcjonujące dla właściciela.

 

Minusy i trudności, jakie może firma na tym etapie odczuwać:

  • małe zasoby, w tym finansowe,
  • mała stabilność finansowa i proceduralna,
  • nadal niskie obroty i dochody, lub na tyle wysokie, że nie motywujące do rozwoju,
  • duża wrażliwość na zawirowania rynkowe,
  • wszystko w głowie szefa lub pracowników – brak baz danych, brak ogólnie dostępnej informacji,
  • braki dokumentacji, braki formalne,
  • brak danych, raportów i informacji controllingowej,
  • profesjonalizm i marka budowane nieświadomie,
  • słaba marka na rynku,
  • działania bez planu, strategii, budżetu.

 

Zagrożenia:

  • zbyt niskie dochody (niski zysk), które mogą doprowadzić do:
    • utraty płynności finansowej,
    • konieczności cięcia kosztów,
    • braku finansowania rozwoju,
    • obniżenie jakości produktów, usług, serwisu,
    • demotywację Twoją i pracowników;
  • zbyt wysokie dochody, które prowadzą do:
    • braku motywacji do rozwijania firmy;
    • zastoju i marazmu;
  • brak planowania i strategii powodujący:
    • chaotyczność działań,
    • demotywację,
    • trudności w organizacji pracy,
    • spadek jakości usług, serwisu, produktów,
    • narażanie na częste zmiany „koncepcji”,
  • niewłaściwy wizerunek marki na rynku z powodu nieświadomego jej budowania skutkuje:
    • odejściem klientów od firmy, utratą zamówień i zysków,
    • utratą Twojego dobrego imienia;
    • odejściem pracowników;
    • dużymi inwestycjami czasu, pieniędzy i energii aby „to odkręcić” i zmienić wizerunek marki,
  • nadmierna specjalizacja doprowadzająca do powstania tzw.: wąskich gardeł (np.: uzyskiwanie zamówień, których nie jesteś w stanie zrealizować, braki dokumentacji formalnej podczas kontroli)
  • nadmierna specjalizacja produktowa i objęcie niszy rynkowej,
  • tak zwane „złote strzały”;
  • postawa właściciela „ja wiem wszystko najlepiej”.

 

 

Na tym etapie czyhają na firmę podobne zagrożenia jak w radosnej działalności gospodarczej. Nadal największym problemem jest brak zasobów i stabilności finansowej. Nie macie zasobów, procedur i standardów, które dałyby oporność na zawirowania na rynku. Prawdopodobnie nie ma w firmie długofalowego planu działania ani strategii, nawet na poziomie operacyjnym, czyli dotyczącym codziennych działań. Priorytetem jest to co bardziej „krzyczy”, to co tu i teraz. Skupieni jesteście na bieżących sprawach. Nadal możecie miotać się od pomysłu do pomysłu, jednak te wahania będą miały mniejszą amplitudę. Coraz bardziej będziecie zbliżać się do swojej misji i Twojej wizji, do Swojego core, istoty działalności.

 

Firma nadal jest wrażliwa na zawirowania rynku. Nie macie zabezpieczeń przed ryzykiem za to duża elastyczność pozwala firmie szybko adaptować się do zmiennych warunków zewnętrznych. Macie dużą podatność na ciosy z zewnątrz ale też duże umiejętności adaptacyjne.

 

Wasza marka nadal jest słaba, chociaż już zaczyna przybierać jakiś kształt. Pojawiają się pierwsze skojarzenia z Waszą marką. Jest ona na tyle słaba, że jeszcze macie kłopot z lojalnością klientów, na tyle mocna, że wpadki i potknięcia stają się niewybaczalne. Co wolno początkującej firmie, Wam już nie wolno na etapie specjalizacji. Jeżeli na tym etapie nie wprowadzisz świadomego budowania marki, potem odkręcenie tego, co powstanie w głowach klientów na Wasz temat będzie trudne i kosztochłonne.

 

Myśl o jakiejkolwiek kontroli urzędowej przeraża Cię. Masz bałagan w papierach, często nie wiecie co gdzie jest, jak znaleźć odpowiedni dokument, nie ma standardów ani procedur określających jak dokumentować, jak przechowywać dokumenty, jak spełniać wszystkie wymogi prawne nakładane na nas, jako przedsiębiorców, przez prawo. W ogóle prawo interesuje nas o tyle o ile pojawi się kłopot. Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy, Izby Skarbowej, ZUSu są zmorą najczarniejszą i powodują bezsenność. I, będąc szczerym, kiedy przyjdą do Twojej firmy, to z pewnością coś tam znajdą. U mnie do firmy też przychodzili i też znajdywali. Tak to już jest.

 

Firma może pozostawać na etapie specjalizacji bardzo długo. Często dzieje się tak z małymi rodzinnymi firmami działającymi na rynku lokalnym, zwłaszcza wtedy, kiedy przychody finansowe są dobre i zaspokajają potrzeby właściciela, a na tym etapie jest to już możliwe. Chciałabym w tym momencie zaznaczyć, że to nie jest ani złe ani dobre. Czasami tak jest i wszyscy są zadowoleni. A w sumie o to chodzi, o Twoje zadowolenie i realizację Twoich celów i wartości.

 

Nadmierna specjalizacja u pracowników może powodować powstanie wąskich gardeł (moje ulubione określenie), pojawiają się obszary w firmie, które hamują jej rozwój. Zapomniane poletka, którymi nikt się nie zajmuje i które odkryjemy wtedy, kiedy będzie kłopot. Na tym etapie często takim zapomnianym poletkiem są tak zwane HRy. Jako mała firma zupełnie się tym nie zajmujecie i jest to zrozumiałe. Wielkie korporacje stać na zatrudnienie ludzi, którzy, dbają o to aby w papierach pracowniczych wszystko się zgadzało. U Ciebie, na tym etapie, HRy ograniczają się do spraw kadrowo-płacowych. Cała reszta leży odłogiem, łącznie z teczkami osobowymi, dokumentacją, szkoleniami BHP, badaniami lekarskimi, planami urlopów. Coś tam jest, ale nikt nie wie co i gdzie, może czasem komuś się przypomni, że jeszcze badanie trzeba zrobić. Skąd to wiem? Bo u nas było tak samo! Przez długie lata! Niestety, ale prawo w tym zakresie nakłada na nas tak dużo absurdalnych obowiązków, że nie da się tego porządnie zrobić „przy okazji”. Na tym etapie nie stać przedsiębiorstwa na specjalistę od HRów, a firmy out soursingowe są bardzo drogie i nie dla nas malutkich.

 

Z pewnością w niedalekiej przyszłości poświęcę jeden z wpisów na temat spraw kadrowych i wymagań formalnych związanych z zatrudnianiem pracowników, chociaż nie jest to mój ulubiony temat.

 

Inne sprawy formalne też mogą być zapomnianymi poletkami. Przepisy prawne zmieniają się tak szybko w tym kraju, że przedsiębiorca na tym etapie, chociaż nie, przedsiębiorca na każdym etapie, nie nadąża z poznawaniem zmian. Nawet często o nich nie wiemy. No bo niby skąd? Nie jesteśmy prawnikami i nie siedzimy cały czas w tematyce legislacyjnej. Nie mamy czasu ani ochoty na codzienne czytanie gazet czy portali prawnych. Poza tym one są tak napisane, że normalny człowiek albo niczego nie rozumie albo zaraz zasypia.

Zapomnianym poletkiem jest gromadzenie wiedzy. To znaczy ona jest gromadzona, w głowie jednej czy dwóch osób. Jak ich nie ma, to zapomnij o wiedzy. Normą na etapie specjalizacji jest taki dialog:

– Szefie, gdzie jest nasze ostatnie zamówienie od Abecexu? – pyta handlowiec.

– No właśnie, gdzie to zamówienie? – pyta szef asystentkę i recepcjonistkę w jednym

– Nie wiem, oddałam je Marioli i ona je miała ostatnio – pada odpowiedź. – pamiętam nawet, jak jej je dawałam. Nie wiem gdzie ona je trzyma.

– No tak, ale Mariola jest na urlopie i nikt nie może go znaleźć – zauważa szef.

– I co teraz? Zrealizujemy je dopiero jak wróci Mariola z urlopu? A ja dostanę opieprz od klienta! – piekli się handlowiec.

 

Znacie te klimaty? Nie ma oznakowanego segregatora z zamówieniami, nie ma systemu komputerowego do rejestracji zamówień i kontroli stanu realizacji. Jest Mariola. To typowy przykład firmy na etapie specjalizacji. Na etapie radosnej działalności i szef, i handlowiec, i Mariola wiedzieliby gdzie jest to zamówienie. W tym momencie rozwoju wie to już tylko jedna osoba.

 

Nadmierna specjalizacja firmy, wyspecjalizowanie się w obrębie jakiegoś typu produktu lub na wąskim rynku może doprowadzić do zepchnięcia Was w niszę rynkową. Albo nawet sami się tam wepchnęliście. Jest to naturalne i często spotykane zjawisko. Małej, rozpoczynającej firmie łatwiej jest zdobyć niszę rynkową i sobie w niej funkcjonować. Wiele firm tak robi. Mało tego, wiele przedsiębiorstw dobrze sobie radzi w takiej niszy. Należy tylko uważać, aby się w niej nie zakisić. Objęcie niszy rynkowej jest dla małej firmy łatwe i bezpieczne, nawet może przynieść spore dochody. Jest jednak związane z tym spore ryzyko. A nawet kilka ryzyk. Co jeżeli nisza nagle zniknie? Tak się zdarza. A co jeżeli na Twoją niszę zrobi atak silniejszy konkurent? A jeżeli sobie nie poradzisz na tej niszy? Przestrzeliłeś się z produktem? Nie trafiłeś w klienta? Pozostając zbyt długo w cieplutkiej i pozornie bezpiecznej niszy narażasz firmę na duże niebezpieczeństwo, a na pewno nie rozwijasz jej.

 

Rozrastająca się firma może łatwo stracić płynność finansową. Zbyt wysoka sprzedaż do niepłacących klientów, brak kontroli wydatków, brak planowania zakupów. Wiele firm upada właśnie z tego powodu. Sprzedajemy za każdą cenę, czasem poniżej kosztów zakupu czy produkcji towaru, byle mieć kontrakt, byle zrobić sprzedaż, potem czekamy z zapłatą miesiącami, bo nie chcemy żeby klient się „obraził” kiedy zadzwonimy upominając się o zapłatę. Takie mechanizmy prowadzą do utraty płynności.

Na tym etapie należy też uważać na złote strzały, na szybkie, pewne i zyskowne biznesy. Pisałam o tym przy okazji etapu radosnej działalności, więc nie będę się powtarzać.

 

Największym dobrodziejstwem firmy i jej największym zagrożeniem na etapie specjalizacji jesteś Ty. To Ty możesz spowodować upadek firmy lub zahamować jej dalszy rozwój. I od razu zaznaczam, że ja też tak miałam. Nie udało mi się wywrócić własnej firmy, ale byłam temu bliska. Na szczęście opamiętanie przyszło w porę. Opowiem jak to u mnie wyglądało. Przez parę lat trwaliśmy na etapie radosnej działalności gospodarczej. Wszystko robiłam i wszystko potrafiłam. Sprzedawałam, wystawiałam faktury, wysyłałam towar, przygotowywałam własnoręcznie oferty przetargowe. Wszystko grało i firma się rozwijała. Potem coraz bardziej i coraz bardziej. Faktur coraz więcej, klientów do odwiedzenia więcej, wysyłek więcej i przetargów. Okej, byli i inni. Pracownicy mieli swoje zadania, swoje obszary do ogarnięcia w firmie, ale ja musiałam wszystko kontrolować! Wszystko wiedzieć! A poza tym i tak wiadomo było, że ja to zrobię najlepiej i najszybciej! Szkoda czasu na tłumaczenie pracownikom, poza tym na pewno nie poradzą sobie z tym tak dobrze jak ja. No tak, z pewnością zrobię to lepiej i szybciej. Więc sama brałam się za robotę. Albo wtrącałam się we wszystko. Wchodziłam ludziom w paradę, przewracałam im robotę do góry nogami. Znacie ten mechanizm? Jak cholernie trudno było mi uwierzyć, że ktoś to zrobi tak samo dobrze jak ja! A potem trzeba było pójść o krok dalej i uwierzyć, że ktoś to zrobi lepiej niż ja! Wyobrażasz to sobie?! Przecież ja zbudowałam tę firmę od początku, wiem o niej wszystko i ktoś miałby to zrobić lepiej? Impossible!

 

Jakie mogę dać wskazówki na ten etap rozwoju firmy? Bardzo proszę oto one:

  1. dbaj o zasoby, gromadź je, nie trwoń pieniędzy, nadal inwestuj więcej niż bierzesz z firmy;
  2. pilnuj płynności finansowej, nie sprzedawaj za każdą cenę i upominaj się o zapłatę po terminie płatności; nie współpracuj z nierzetelnymi (czyt.: niepłacącymi) klientami;
  3. stwórz pracownikom opisy stanowisk, gdzie dostaną konkretne informacje czym mają się zajmować na swoim stanowisku, jakie będą ich zakresy odpowiedzialności, jakich rezultatów i jakich kompetencji oczekujesz;
  4. zadbaj o dokumentację kadrową i wywiązuj się z obowiązków pracodawcy w sposób rzetelny, uczciwy i szczery;
  5. zaufaj ludziom, pozwól im zająć się ich robotą, rozliczaj z efektów nie ze sposobu, w jaki do nich dochodzą. Zakresy działań i zadań mają zapisane w opisie stanowisk, nie musisz ich kontrolować na każdym kroku;
  6. inwestuj w ludzi, organizuj szkolenia, spotkania integracyjne, utrzymuj ich motywację i zaangażowanie, rozmawiaj z nimi, również o marce i profesjonalizmie, o Swojej wizji i planach, tłumacz dlaczego podejmujesz takie a nie inne decyzje;
  7. identyfikuj obszary „zapomniane” w firmie, pracuj nad nimi kiedy ma to uzasadnienie biznesowe, wzmacniaj mocne strony firmy;
  8. szukaj nowych rynków, możliwości, produktów, usług, poszerzaj ofertę jeżeli znalazłeś się w niszy;
  9. dbaj o papierologię i aspekty prawne działalności;
  10. świadomie buduj markę firmy, zidentyfikuj te miejsca i procesy, które mają na nią największy wpływ;
  11. odpuść sobie kontrolę wszystkiego, nie bądź niezastąpiony na poziomie operacyjnym, decyduj, nadawaj kierunek, nie wykonuj;
  12. patrz szerzej i dalej niż dzisiaj i jutro, niż tu i teraz, nabierz perspektywy na kilka miesięcy do przodu;
  13. zbieraj dane finansowe, raporty, przyglądaj się im, analizuj, zainwestuj w dobry program księgowo-finansowy,
  14. dbaj o dokumenty, przechowuj w opisanych segregatorach w stałym miejscu;
  15. ucz się rynku, firmy, produktów, klienta;
  16. unikaj „wyjątkowych okazji” i „złotych strzałów”;
  17. kieruj się rozsądkiem, myśl, działaj etycznie i uczciwie.

Jedna z podstawowych zasad przedsiębiorczości:

Zawsze są jakieś obszary do rozwoju i jakieś wąskie gardła

Każda firma, nawet największe korporacje, mają swoje niedociągnięcia. Jedno poukładasz, obrócisz się i zaraz znajdziesz bałagan w innym miejscu. Tak jest i tak będzie. Nie staraj się wszystkiego uporządkować na raz, miej świadomość obszarów do poprawy a zajmuj się tymi, które mają lub za chwilę będą miały największy wpływ na działalność firmy i jej zyski. Nie kupuj wielkiego magazynu, bo prawdopodobnie za pięć lat ten, który macie stanie się za mały. Fajnie, że o tym myślisz, ale być może na chwilę obecną trzeba pomyśleć o ciężarówce i kierowcy, który rozwiezie towar do klienta. Etap specjalizacji nie jest etapem, kiedy patrzysz na wiele lat do przodu. Teraz dobrze jeżeli masz perspektywę kilku miesięcy, jednego roku, góra dwóch. To i tak więcej niż na etapie radosnej działalności gospodarczej, kiedy ta perspektywa nie sięgała dalej niż najbliższe tygodnie.

 

Nie powiem ile może trwać etap specjalizacji. Jeżeli będziecie mieć szczęście, to długo, jeżeli Wam się naprawdę poszczęści, to spotka Was kryzys specjalizacji i wymusi dalszy rozwój. Kryzys ten pojawi się, kiedy zbyt mocno się wyspecjalizujecie. Zajmiecie niszę rynkowa, która Was zakisi lub się wypali. Pracownicy tak wyspecjalizują się na swoich stanowiskach, że nie zobaczą tego, co umyka bokiem. Przyjdzie kontrola z Izby Skarbowej i dowalą Wam karę, którą ciężko będzie spłacić. utracicie płynność finansową. Zapomniane poletko zaleje Ci trucizną całą firmę.

 

U mnie w firmie kryzys specjalizacji pojawił się, kiedy firma istniała pięć lat i wychodziliśmy z niego przez kolejne dwa. W zasadzie były to dwa różne kryzysy jeden po drugim. Naszym zapomnianym poletkiem okazała się płynność finansowa. Sprzedawaliśmy wszystko wszystkim. Kto chciał kupić, tam dostarczaliśmy, duże obroty, ale niskie zyski i kiepska ściągalność należności. Straciliśmy płynność finansową. Drugi kryzys pojawił się niecały rok później. Mieliśmy jednego, większościowego dostawcę. 70% obrotu firmy robiliśmy produktami jednego producenta. Było nam z nim tak dobrze! A ten nagle wziął i się „zawinął”, przejęła ich duża korporacja z oddziałem w Polsce. Taki dystrybutor jak my nie był im potrzebny. Znaleźliśmy się w przysłowiowej „czarnej d…”. Po dwóch latach zastąpiliśmy ich trzema innymi firmami. Zmniejszyliśmy obroty za to zwiększyliśmy znacznie rentowność, czyli generowaliśmy większe zyski nawet przy niższym obrocie. Wypracowany zysk umożliwił uzyskanie pełnej płynności finansowej i dalszy rozwój.

 

Nie wiem ile może lub powinien potrwać etap specjalizacji, to zależy od wielu czynników, ale mogę powiedzieć, co będzie potem. Potem powstaną kolejne stanowiska w firmie, powstaną struktury, pojawią się menadżerowie, szeregowi pracownicy nie będą mieli z Tobą bezpośredniego kontaktu, a Ty z codzienną, podstawową działalnością firmy. Struktura firmy rozrośnie się i w pionie (szczeble menadżerskie) i w poziomie (nowe stanowiska). Pojawią się w przedsiębiorstwie procedury, nieformalne i formalne, zapisane i nie. Będziecie mieć własne standardy, będziecie mieć strategię i budżet. Będziecie na etapie struktur i procedur.

 

Ale o tym kolejnym razem, będzie ciekawie i inspirująco, obiecuję,

Kasi@